PROLOG

albo intro, bądź wstęp – możesz nazwać to jak chcesz…

Witaj wędrowcze!

Nazywam się Dominik Kordiuk. Kiedyś powiedziałbym Ci, że jestem tylko studentem Historii we Wrocławiu, ale Mistrz Gry rzucił mnie na inną mapę. Od blisko trzech lat moją bazą wypadkową jest Katalonia – aktualnie Cerdanyola del Vallès. Stąd planuję swoje przygody, badając historię i teologię w przeróżnych kontekstach oraz rekonstruując wczesne średniowiecze, żyjąc pod iberyjskim słońcem. Brzmi nie najgorzej, nie uważasz?

Wydaje mi się, że nie trafiłeś tutaj przypadkiem, więc usiądź wygodnie i daj mi dosłownie chwilę. Spróbuję zachęcić Cię do tego, abyś został ze mną chwilę dłużej.

Od zawsze uważałem, że życie to przygoda, a ja uwielbiam przygody. Szczególnie umiłowałem takie, w które muszę włożyć szczególny rodzaj wysiłku. Siedzę w karczmie, albo gdziekolwiek indziej. Nie jest to istotne. Równie dobrze możesz wyobrazić sobie, że stoję na gościńcu i pada deszcz. Takie sytuacje zdarzały się często w bardzo różnych okolicznościach przyrody. Jestem dosyć ranny i zmęczony, ale jednak wdzięczny i szczęśliwy. Wykorzystałem wszystkie umiejętności jakie na dzień dzisiejszy posiadam, aby obronić się przed napastnikiem.

Wziął mnie z zaskoczenia. Wiedziałem, że może tak zrobić i tak naprawdę uważam, że to, co wcześniej nazwałem dosyć zranieniem to jedynie delikatne draśnięcie. Jakby na to nie spojrzeć nadal jestem ranny. Walczyłem do krwi, ale już nie krwawię. Nie wdało się zakażenie. Nie mam powodów, aby panikować i narzekać.

Przychodzi osoba. Płeć jest nieważna. Sytuacje takie zdarzały się dość często i nie jest to zjawisko w jakikolwiek sposób zależne od płci. Taka jest prawda. Znam tę osobę. Braliśmy udział w niejednej przygodzie. Uwielbiam kiedy niemal zawsze, po krótkich słowach symulujących przywitanie rozpoczyna się gadka na temat tego, że nie mam wystarczających statystyk oraz odpowiednich umiejętności, aby ukończyć kampanię i przeżyć. Zupełnie jakby osoba ta miała pełny wgląd do mojej karty postaci i głęboko wierzyła w to, że Mistrz Gry chce wszystkich zabić.

Uśmiecham się wtedy pod nosem i nie wyprowadzam z błędu. Nie każdy musi przecież wiedzieć, że to, co uważa za wielki cel mojej kampanii to dla mnie jedynie kolejne zadanie poboczne, a Mistrz Gry wcale nie jest aż taki podły i bezwzględny jak co poniektórzy o nim mawiają. Inaczej nie mówiłby mi przed sesją, żebym nie denerwował się, jeżeli sytuacja, którą Ci opisuję, powtórzy się znowu, niezależnie od pory roku, okoliczności przyrody czy płci.

Zna mnie. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego jaki jestem. Wie, że najczęściej pomogę, nawet jeżeli będę się przy tym musiał nasłuchać i n@wk… Przepraszam, jeśli uraziłem godność użyciem chamskiej i ordynarnej Wulgaty. Zachowałem jednak chociaż pozory przyzwoitości udając, że przerwałem…

Jeśli nadal jesteś zainteresowany moją paplaniną, to znaczy, że rzut na Twoją cierpliwość zakończył się sukcesem. Chętnie podzielę się z Tobą moją wiedzą: